Aktualności

Podziękowanie Ks. Prał. Kan. Dr. Benedykta Cierzniaka

Carissime!

Drogi Franciszku!

Bardzo serdecznie dziękuję Ci za umożliwienie mi odprawienia Mszy Jubileuszowej w Paniowach, a zwł. za wzruszające słowa powitania. Tym razem nie było  przy ołtarzu purpuratów, ale za to był żywy duch i ludzie modlący  się. Na Twoje ręce składam podziękowanie tym wszystkim, którzy przyczynili się do tej  uroczystości jak również  wszystkim uczestnikom Mszy jubileuszowej.

Złączony w modlitwie  ze Wspólnotą parafialną

 

Z  braterskimi pozdrowieniami

ks. Benedykt   

 

Homilia z dnia 16.06.2019

ks. Sylwester J. Sowizdrzał FDP

Obchodzimy dziś Uroczystość Przenajświętszej Trójcy. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam samą istotę życia Bożego i relacje pomiędzy osobami Boskimi. Pan Bóg chce, abyśmy i my mogli się włączyć w te relacje, zakosztowaćich i cieszyć się Jego szczęściem. On, który sprawił, że światło słońca świeci zarówno nad dobrymi, jak i nad złymi, nad pięknymi i brzydkimi, bo chce aby nikt z nie zginął z tych, których powierzył swojemu Synowi. Dlatego Syn Boży odda swoje życie za każdego człowieka.

Obchodzimy dzisiaj również jubileusz 60-lecia kapłaństwa Ks. Benedykta Cierzniaka. Zatrzymamy się zatem pokrótce nad znaczeniem kapłaństwa, które ma za zadanie łączyć ludzi z Bogiem.

Poeta ks. Jan Twardowski napisał kiedyś wiersz zatytułowany: „Własnego kapłaństwa się boję”, zaczyna się on w następujący sposób: „Własnego kapłaństwa się boję, własnego kapłaństwa się lękam i przed kapłaństwem w proch padam, i przed kapłaństwem klękam”.

Był rok 1959, ks. Benedykt został posłany do przez przełożonych do Kalisza, aby tam, razem z innymi 6 klerykami przygotować się do święceń kapłańskich. Wtedy ciężko zachorował i znalazł się w szpitalu. I jak to sam dzisiaj opowiada, były to chwile, gdy w każdym momencie mógł odejść z tego świata, a lekarze co chwila do niego zaglądali szeptali do siebie: „jeszcze żyje…”. I gdy on tak walczył o życie, oczekując na święcenia kapłańskie, Bóg pozwolił, że przyjął je w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. A wiemy, że św. Józef jest nie tylko patronem Kościoła w ogólności, jest również patronem dobrej śmierci. I dlatego jestem osobiście przekonany, że kiedy ks. Benedykt walczył o życie, wstawiennictwo św. Józefa sprawiło, że Bóg wyznaczył dla niego nową granicę śmierci. I dzięki temu wstawiennictwu św. Józefa ks. Benedykt dożył 60 lat kapłaństwa, podczas których Bóg dał mu do zrozumienia, że istotą kapłaństwa nie jest działanie własną ludzką mocą, lecz działanie mocą Bożą. Faktycznie kapłan, który ma za zadanie łączyć ludzi z Bogiem, działa mocą Chrystusa, in persona Christi, jest alter Christus.

Domyślam się, że w tamte dni ks. Benedykt dobrze to przemedytował i wziął do swego serca na całe życie. Jego otarcie się o śmierć w tak młodym wieku i w tak ważnym momencie życiowym sprawiło, że zrozumiał on dobitnie słowa św. Pawła, że to „co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu!” (1Kor 1,25-26).

Jak należy rozumieć powołanie do kapłaństwa, tłumaczy św. Jan Maria Vianney, patron proboszczów: „Św. Bernard mówi, że wszystko zawdzięczamy Maryi, ale można też powiedzieć, że wszystko mamy dzięki kapłanom; szczęście wieczne, wszystkie łaski i dary niebieskie. Gdyby nie było sakramentu kapłaństwa, nie mielibyśmy Pana wśród nas. Kto bowiem włożył Go do tabernakulum? Kapłan. Kto przyjął wasze dusze do Kościoła, kiedyście się narodzili? Kapłan. Kto karmi je, by miały siłę do ziemskiego pielgrzymowania? Kapłan. Kto przygotuje je, aby mogły stanąć przed Bogiem, wykąpane we Krwi Jezusa Chrystusa? Kapłan. Zawsze Kapłan. A kiedy dusza popadnie w grzech śmiertelny, kto ją wskrzesi do życia? Kto przywróci jej spokój sumienia? Tylko kapłan. Nie znajdziecie żadnego dobra, które pochodzi od Boga, żeby za nim nie stał kapłan. Spróbujcie wyspowiadać się przed Matką Boską albo przed którymś z aniołów. Rozgrzeszą was? Nie. Czy mogą dać wam Ciało i Krew Pańską? Nie. Najświętsza Maryja Panna nie ma władzy sprowadzenia swego Syna do hostii. Choćby stanęło przed wami dwustu aniołów, nie mają oni władzy odpuszczenia wam grzechów. Jedynie kapłan ma władzę powiedzieć wam: Idź w pokoju, przebaczam ci. Kapłaństwo jest naprawdę czymś bardzo wielkim. Kapłan zrozumie siebie dobrze dopiero w niebie. Gdybyśmy rozumieli na ziemi, czym jest kapłaństwo, umarlibyśmy nie z przejęcia, lecz z miłości”.

Życie ludzkie, to czas wzrastania i dojrzewania, jest to czas pracy nad sobą, aby wyzwolić z siebie więcej miłości do Boga i do bliźnich. To czas, w którym również i kapłani powinni pomyśleć, jak bardzo kochają lud, który Bóg powierzył ich pieczy. Św. Jan Vianney poświęcał się dla  dobra powierzonych mu dusz, jego parafia w Ars stała się „wielkim szpitalem dusz”. Pewnego razu wyjaśniał innemu kapłanowi: “Powiem tobie jaką mam receptę: daję grzesznikom niewielką pokutę, a resztę czynię za nich sam“. Mówię o tym, ponieważ ks. Benedykt kiedyś opowiedział mi, jak wyglądało jego kapłaństwo: gdy szedł spowiadać ludzi, to najpierw sam szedł do spowiedzi, aby przypadkiem nie skrzywdzić duszy osób, które się u niego spowiadały, aby nikogo nie zniechęcić, lub nie sprowadzić na złą drogę poprzez jakieś swoje nieopaczne słowo. Tak bardzo przejmował się o losy ludzi, których spotykał, bo wiedział, że Bóg powołał go, nie po to aby przemawiał do nich według swojej woli, lecz by realizowała się w nich wola Boża. Myślę, że być może i wśród nas są dzisiaj tacy, którzy doznali, za jego przyczyną, zachęt które tchnęły Bożą mocą, pozwalającą im przekraczać limity ludzkich ograniczeń, by doświadczyć tej Bożej mocy, która doskonali ludzkie słabości i to co po ludzku wydawało się niemożliwe, w pewnym momencie stawało się możliwe i przekuwało się w rzeczywistość.

W dniu święceń kapłańskich Ks. Benedykta była czytana Ewangelia o kobiecie przyłapanej na cudzołóstwie. Ks. Benedykt w pierwszym momencie nie chciał, aby odnosić się do tej Ewangelii podczas jego jubileuszu kapłaństwa, bo wydaje się, że ona nie ma nic wspólnego z tym jubileuszem, nie mówi bezpośrednio o kapłaństwie. Ale ja się na to nie zgodziłem, bo moim zdaniem dotyka ona właśnie samego sedna działań kapłana, który jak już wspomniałem ma łączyć ludzi z Bogiem. A kiedy realizuje się to najlepiej, najpełniej? Kiedy człowiek oddali się najbardziej od Boga. I dzisiejsza Ewangelia opowiada nam o kobiecie cudzołożnej. Nie jest to łatwy urywek. Wyobraźmy sobie, że Kościół miał z nim problemy od samego początku i to przez kilka wieków. Celowo opuszczano go i nie czytano, aby przypadkiem nie zrobić wrażenia, jakoby Jezus miał zapewnić bezkarność grzesznych kobiet, zatem mężowie skutecznie zatroszczyli się o to, aby omijać i nie czytać tego fragmentu Ewangelii w czasie liturgii. Tymczasem urywek ten jest zagubioną perłą, należącą do istoty przesłania ewangelicznego, którym jest przebaczenie. Mamy tu do czynienia kobietą grzeszną, którą żydzi chcieli ukamienować. W takiej sytuacji, pierwszym, który miał rzucić kamień był ten, kto był świadkiem grzechu. A jeśliby ktoś chciał się temu sprzeciwić, wobec powszechnego przekonania, że „grzesznica” powinna zginąć, wtedy ta osoba była kamienowana, a później osoba grzeszna. Urywek kończy się sytuacją, w której cała złość żydów skupia się na Jezusie i wtedy to Jego chcą ukamienować. I faktycznie punktem kulminacyjnym Ewangelii jest moment w którym Jezus oddaje swoje życie w miejsce grzesznej kobiety i za grzechy każdego z nas. Bo On nie przyszedł, by potępić ludzi, On który czynił dla wszystkich dobro, nikogo nie skrzywdził, leczył wszystkich, dla każdego miał jakieś dobre słowo, na koniec woli sam umrzeć za nasze grzechy, by pokazać, jak bardzo Bóg Ojciec kocha człowieka. I gdy żydzi odeszli jeden po drugim, grzeszna kobieta pozostała sam na sam z Jezusem. Jak to powiedział Papież Franciszek w Bulli otwierającej rok miłosierdzia, pozostali: misera et misericordia, grzesznica i Jezus Bóg-człowiek, grzech spotkał się z nieskończonym miłosierdziem Bożym. To co pozostaje na koniec ze wszystkich naszych zabiegów, to spotkanie mnie grzesznego i moich grzechów z miłosiernym Ojcem i jego nieskończonym miłosierdziem, po to aby zwyciężyło Jego miłosierdzie. A człowiek, który doświadczy tego miłosierdzia, otrzymuje nowego ducha, staje się nowym człowiekiem.

W tych dniach ks. Benedykt powiedział nam, że jego pragnieniem jest umrzeć przy ołtarzu, tzn. podczas sprawowania sakramentów. Księże Benedykcie, jest to jakby deklaracja, że chcesz realizować swoją drogę kapłańską konsekwentnie i do końca wg zamysłu Chrystusa. Stąd moje życzenie dla Ciebie, abyś był do końca prawdziwym kapłanem Jezusa Chrystusa!


 

Życiorys Ks. Prał. Kan. Dr. Benedykta Cierzniaka

Ks. Benedykt urodził się w 1934 r.; w 1951 wstąpił do Zgromadzenia Księży Orionistów w Zduńskiej Woli, ukończył studia filozoficzno-teologiczne w 1958 r., a 5/04/1959 święcenia kapłańskie.

Pierwsze dziesięć lat kapłaństwa spędził pracując w Krakowie, Kaliszu, Zduńskiej Woli jako ojciec duchowny w WSD Księży Orionistów. Od 1970 r. przeniósł się do Wiednia, pracując w duszpasterstwie parafialnym i w Sądzie metropolitalnym Diecezji Wiedeńskiej.

W momencie przyjmowania święceń kapłańskich w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu z rąk Bp Franciszka Korszyńskiego, walczył o życie z powodu ciężkiej choroby. W następstwie tego, każdą rocznicę swoich święceń kapłańskich obchodził jako rocznicę  cudu wyzdrowienia.

Również i my jesteśmy dzisiaj zaproszeni, aby obchodzić wspólnie z Ks. Benedyktem diamentowy jubileusz jego święceń kapłańskich, dziękując Pan Bogu za dar jego życia, za jego powołanie oraz za ofiarną służbę na rzecz ludzi potrzebujących.

Ks. Benedykt przepracował prawie 50 lat w Austrii, głównie w Wiedniu i w Baden, prowadził 3-ecią największą parafię Wiednia. Zapewnił pomoc finansową dla wielu zabytków sakralnych w Archidiecezji Lwowskiej i dla jej duszpasterzy. Obejmował swoim patronatem księży ukraińskich udających się na studia do Rzymu, pomagał Polakom, napotykającym różne problemy w Austrii. Wspierał ludzi biednych na misjach poprzez różne projekty realizowane w Brazylii, Meksyku, Burkina Faso i ostatnio w Mozambiku. W Brańszczyku nad Bugiem zasponsorował wyposażenie rehabilitacji. Od kilku lat wspiera finansowo Instytut Resocjalizacji dla Dzieci w Wawrze k. Warszawy.

Ks. Benedykt j. prałatem papieskim, kanonikiem honorowym  kapituły lwowskiej, doktorem teologii.


 

Historia odnowienia zabytkowego nagrobku Jana Jachnika (1841-1897) – społecznika i dobrodzieja, właściciela karczmy w Paniówkach w czasach kiedy należały one do paniowskiej parafii.


 

Prymicje w Paniowach


W niedzielę 17 czerwca w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Paniowach swoją Prymicyjną Mszę Świętą odprawił pochodzący z Paniów Ojciec Daniel (Dariusz Kęska), bernardyn.

Święcenia kapłańskie przyjął w dniu 14 czerwca z rąk Metropolity Krakowskiego Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego w bazylice Matki Bożej Anielskiej, w Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej.


 

Barbórka na Liście dziedzictwa UNESCO

Pan Józef Żur reprezentował naszą parafię na Konferencji dot. Barbórki.

Z radością i nieukrywaną satysfakcją informuję, że w imieniu naszej Parafialnej Wspólnoty, złożyłem w dniu 21 kwietnia 2018 roku, podczas konferencji w Kopalni GUIDO w Zabrzu, podpis na liście popierającej wniosek o wpisanie obchodów BARBÓRKI na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Wśród 22 zdjęć prezentacji multimedialnej, pokazanej na konferencji, znalazło się zdjęcie naszego górniczego pocztu sztandarowego z roku 2015.


Rodzina Rodzinie


Wznawiamy akcję Caritas pomocy rodzinom w Syrii “Rodzina Rodzinie”. Wszyscy chętni do wzięcia udziału w tej akcji proszeni są o zabranie deklaracji, które są wyłożone na bocznym ołtarzu, wypełnienie i złożenie jej w zakrystii lub u pań z Parafialnego Zespołu Caritas.


 

Śląskie – Aleppo

Pieniądze można wpłacać na konto katowickiej Caritas z dopiskiem „wpłaty Śląskie dla Aleppo”
Numer konta Caritas Archidiecezji Katowickiej jest następujący: 90 1560 1111 0000 9070 0011 6398.

Dumnie wspierane przez WordPressa | bezpłatny projekt i realizacja zatorski.eu - Strony internetowe